• Mister Marcin

Historia Kambodży | 1

Zaktualizowano: 25 mar


Od prehistorii do Imperium Khmerskiego


Kambodża osiągnęła szczyty wielkości porównywalne ze starożytnym Rzymem i doświadczyła upadku, z którego niewielu by się podniosło. Lud Khmerów i jego przodkowie przemawiają do nas głosem rozmaitych przekazów historycznych od niemal dwóch tysięcy lat! Oto historia kraju Khmerów.


 

Ten artykuł jest pierwszą z dwóch części cyklu

Historia Kambodży

Link do części drugiej znajduje się na końcu tego artykułu.


 

Widok panoramiczny frontu świątyni Angkor Wat w Kambodży, palmy i lekko zachmurzone niebo
Panorama Angkor Wat, największej świątyni w historii ludzkości

Choć trochę zrozumieć Khmerów


Królestwo Khmerów, kraj zwany dziś Kambodżą, przeszło zadziwiające losy i przypadki. Przewertowałem wiele o nim stron, wysłuchałem licznych opowieści, lecz niewiele rozjaśniły mi one dzieje kraju. Moje prywatne, rozległe studia oraz poszukiwania dołożyły więcej pytań niż odpowiedzi. Uznałem jednak, że skoro mam śmiałość opowiadać swoim ludziom o nie swoim kraju, warto na marginesie zarysować jego kontur historyczny. Czynię to więcej z poczucia obowiązku niż z wewnętrznej potrzeby; znajomość historii nie jest niezbędna do odczytania i zrozumienia Doktoratu z cierpliwości, a jednak niewiele uczy się nas o odległych, obcych kulturach, więc postanowiłem stworzyć mojemu Czytelnikowi okazję do poznania dziejów zupełnie innego kawałka świata. Warto rozumieć innych ludzi.


Znana historia Kambodży jako takiej, czyli historia zapisana, odkopana i sprawdzona, a także niewątpliwie ciągła, konsekwentna i spójna, trwa od ponad dwóch tysięcy lat.


Ten dwuczęściowy tekst skupia się na znanych faktach i wielkich niewiadomych, którymi ciemne okresy dziejów Kambodży do nas przemawiają. Nakreśliłem go w ramach prywatnych wysiłków; w wyniku długotrwałych poszukiwań, licznych rozmów i niespodziewanych znalezisk. Za cel obrałem sobie próbę połączenia rozmaitych materiałów, do których dotarłem. Starałem się nie dodawać nic od siebie, z niewielkimi wyjątkami, które wyraźnie zaznaczam. Są to rozmowy i sytuacje, w których sam uczestniczyłem, a które wprowadzają dodatkowy punkt widzenia na niektóre sprawy. Szczególnie istotnym jest to w części drugiej, w której omawiam czasy protektoratu francuskiego oraz Czerwonych Khmerów. Gdzieniegdzie podaję rozbieżności w interpretacjach znalezisk, jakie pojawiają się w dyskusji o historii Kambodży.


Za jedno z zadań Doktoratu z cierpliwości stawiam przybliżanie obcego, oswajanie nieznanego. Z tej przyczyny przytaczam od czasu do czasu przykłady z polskiego podwórka, bo co u obcych wydaje się egzotycznym, może okazać się całkiem swojskim, gdy uświadomimy sobie, jak podobne miewamy pomysły i rozwiązania mimo odległości geograficznej oraz kulturowej nas dzielącej.


 

Historia Kambodży w pigułce


Kiedy pierwsi Piastowie zaczynali budowę państwa polskiego, Kambodża była już kilkusetletnim Imperium z tysiącem lat zarejestrowanego rozwoju kultury, tradycji i historii. W XII wieku lud khmerski zbudował w dżungli największą świątynię wszech czasów, osiągając szczyt swej potęgi i poziom urbanizacyjny, któremu najprawdopodobniej nie dorównała ŻADNA metropolia Wschodu ani Zachodu aż do rewolucji przemysłowej. Badania przeprowadzone pod koniec 2015 roku przez australijskich naukowców wykazały, że mogła to być potęga, jaką Londyn osiągnął siedemset (!) lat później.


Kilkaset lat po osiągnięciu szczytu świetności Khmerzy ulegli nowym ludom z północy. Starożytny naród osłabł i mrokom zapomnienia oddał lwią część swoich osiągnięć. Nadeszły wieki ciemności. Miasta i świątynie poddały się żarłocznej dżungli, która pogardę żywi dla najwyższych nawet arcydzieł człowieka i bierze, co ludzka, troskliwa dłoń przestała pieścić a oko doglądać. Pod wpływem ekspansji Chin wypędzone ze swoich siedlisk mniejsze ludy zepchnęły Kambodżę w stronę morza. Do dziś żywa duma własna nie pozwoliła narodowi wsiąknąć w rozmywaną monsunami ziemię.


Czarno-białe zdjęcie płaskorzeźby, twarz Buddy zarośnięta drzewami w Angkor Wat, Siem Reap, Kambodża
Gdzieś w środku dżungli

Czytelnik dowie się, jak ważnym elementem w rozwoju tamtej części świata okazała się łatwość adaptacji i przystosowania. Azja Południowo-Wschodnia jest wyjątkowym tyglem nieprawdopodobnych połączeń i niespotykanych gdzie indziej sytuacji politycznych, religijnych oraz społecznych. Drzewo kultury Azji Południowo-Wschodniej zaszczepiano wiele razy, jak ogrodnik szczepi gruszkę do jabłonki, a do niej znów śliwkę. Trudno zatem dziwić się oszałamiającym owocom kolei losu Khmerów.


 

Kambodża oczami starożytnych podróżników


Historia Kambodży nie jest łatwa do odtworzenia. Szczególnie brak nam rzetelnych, a już na pewno – wyczerpujących źródeł historycznych o jej początkach. Najdalszą przeszłość odczytujemy ze szczątków pra-khmerskiej cywilizacji (archeologia) oraz z kart nielicznych, czasem niespójnych relacji podróżników z ich pobytu na tych terenach. Wędrowcy z odległych krain (Chiny, Indie) sprzed półtora czy nawet niemal dwóch tysięcy lat musieli być nieprawdopodobnie odważnymi i otwartymi ludźmi. Ich świadectwa o Kambodży są bardzo cennym, często jedynym bezpośrednim przekazem, jednak odczytanie oraz zrozumienie tych niezwykłych relacji utrudnia fakt, że pozostawili je ludzie z dalekich krajów, nie zaś rdzenni mieszkańcy. Aby prawidłowo interpretować zachowane opisy potrzebujemy szczegółowo znać kultury, podłoże społeczne, a nawet nieistniejące już języki podróżników (!) i tym sposobem w pierwszej kolejności rozumieć ich samych. Nie wiemy bowiem, czy postrzegali oni mijaną Kambodżę przez pryzmat własnej tożsamości i dostępnej im terminologii, czy może raczej tak, jak robili to sami Khmerzy.


 

Z mroków prehistorii


Protoplaści Khmerów przywędrowali do Azji Południowo-Wschodniej najprawdopodobniej z rejonu dzisiejszych południowych Chin (Yunnan). Osiedli na tych terenach przynajmniej cztery tysiące lat temu (2000 p.n.e.). Przyjmuje się, lub może raczej – z dozą pewności – przypuszcza, że konstrukt społeczny, który stał się zaczątkiem Kambodży, ukształtował się między V w. p.n.e. oraz I w. n.e. Nie wiemy nic o tamtych ludziach od nich samych. Nie wiemy nawet, jak siebie nazywali i czy byli grupą spójną, czy różnorodną; czy raczej się łączyli, czy ze sobą walczyli. W początkach naszej ery, gdy pojawiły się o nich pierwsze zachowane do dziś świadectwa, uprawiali wiele rzemiosł i rolę, praktykowali hinduizm, mieli złożone, choć nieznane nam szczegółowo struktury społeczne, utrzymywali kontakty z odległymi krainami.


Mieszkali przy morskich szlakach handlowych, którymi poruszali się Chińczycy, Hindusi i mieszkańcy Bliskiego Wschodu. Przybysze z odległych krain, które wówczas – już dwa tysiące lat temu – od setek lub tysięcy lat rozwijały własne kultury, tradycje i pisma, mijali ów łagodny, częściowo pierwotny lud z dżungli i wspominali o spotkaniach z nim. O wiele później, w złotej erze Imperium Khmerskiego (IX – XIV w.), Khmerzy zostawiają bogate informacje o sobie w architekturze, pismach, rytach kamiennych oraz stosunkach międzynarodowych odnotowanych w listach podróżnych, kronikach i rocznikach (annałach) innych krajów.


Widok długiego, czarnego korytarza zakończonego światełkiem w tunelu, świątynia Angkor Wat, Ta Prohm, Kambodża
Mroczny krużganek jednej z naw świątyni Ta Prohm

Pra-Khmerzy


Kambodża jest domem ludu historycznego – narodu zwanego Khmerami. Przed rozpoczęciem opowieści, tylko dla tego artykułu, wprowadzam moje prywatne, umowne i nienaukowe pojęcie pra-Khmerów. Oto dlaczego.


Badacze spierają się w kwestii ludu lub grupy ludów, z którego wywiódł się naród khmerski. Długo poszukiwałem jednoznacznej odpowiedzi na pytanie kim byli ci ludzie, lecz nie znalazłem konsensusu między różnymi autorami. Opis czasów przedhistorycznych wymagałby oddzielnego artykułu o rozmaitych tezach oraz o ich rozbieżnych interpretacjach. Z tego powodu upraszczam sprawę. Ci, których dla tego artykułu nazywam pra-Khmerami, to ludzie z początków naszej ery, oraz ich protoplaści, żyjący na terenach dzisiejszej Kambodży, na znacznych połaciach Laosu, południowego Wietnamu i wschodniej Tajlandii z Półwyspem Malajskim. Mogli oni należeć do różnych grup etnicznych, językowych, plemiennych, ale równie dobrze mogli być całkiem sobie bliscy i podobni. Mogli być i tacy, i tacy. Ich społeczność była raczej otwarta na obcych, ponieważ nie ma świadectw złego traktowania podróżników przez pra-Khmerów. Chociaż… pewien komentator wysunął pytanie, czy właśnie ten brak świadectw przemocy nie przemawia złowrogo.


Nie ma przesłanek, by przypuszczać, że pra-Khmerzy i późniejsi Khmerzy byli różnymi ludami. Przejście między nimi nie odznaczyło się zauważalną, istotną zmianą, przeskokiem genetycznym, technicznym, kulturowym, społecznym czy artystycznym. Nie ma dowodu na jakąś nieciągłość między nimi. Oznacza to, że – w przeciwieństwie do napływowych Tajów i Wietnamczyków – Khmerzy zajmują swą ziemię przynajmniej od czterech tysięcy lat, a niektórzy badacze wysuwają przypuszczenia, że osiedli tu aż osiem tysięcy lat temu.


Prawdopodobnie pra-Khmerzy byli rozsypanymi po dżungli organizacjami rodzinno-plemiennymi, które były dość podobne językowo (używały dialektów), czasami zawierały przymierza, a kiedy indziej wszczynały wojny i wendetty. Od czasu do czasu spośród nich wyłaniał się lider, który umiał sobie podporządkować wiele klanów. Nie znamy miana tamtych ludzi, choć wiemy, jak nazywali ich podróżnicy z innych krain.


Społeczeństwo (pra-)Khmerów


Rdzeń kulturowy oraz struktura społeczna Kambodży pozostawały niemal niezmienione od starożytności do kilkuset lat temu. Przez ponad półtora tysiąca lat (od I do XV – XVI w.) tradycje i konwenanse ustalały tu porządek świata w wielkiej mierze dyktowany przez hinduizm jako religię, kulturę oraz sposób na życie. Opisuję najpierw zatem trwający przez większość okresów historycznych porządek społeczny, a następnie te okresy.


 

Religia. Wierzenia prehistoryczne, hinduizm i buddyzm


Prehistoryczni pra-Khmerzy byli animistami. W różnych kulturach animizm, ten swoisty prototyp religii, przejawia się na rozmaite sposoby. Cechą wspólną jego różnych odmian jest wiara w nierozłączność ducha i materii. Przodkowie Khmerów wierzyli w uduchowienie istot żywych (np. drzewo, zwierzę) i obiektów oraz zjawisk nieożywionych (np. kamień, strumień, wiatr, góra). Uważali, że niektóre dzieła rąk ludzkich również mają dusze (np. rzeźba, totem, amulet, fetysz). Kiedy z mroków prehistorii wyłaniają się najstarsze znane nam wzmianki o pra-Khmerach, ich władcy i elity już wyznają hinduizm przyniesiony przez misjonarzy z Indii oraz Sri Lanki. Za arystokracją stopniowej hinduizacji ulegały niższe warstwy społeczeństwa, choć nie wszyscy. W XXI w. żyją jeszcze w Kambodży grupy utrzymujące wierzenia pierwotne.


Wieczorny widok na Zatokę Tajlandzką o zachodzie słońca. Drzewo zwisa nad wzburzonym morzem, pomarańczowe słońce zachodzi na horyzoncie
Animizm to przekonanie, że każdy twór, m.in. morze, góra, niebo, chmura, drzewo, ma duszę i siłę sprawczą

Czytelnik słusznie zauważy, że współczesna Kambodża jest krajem buddyjskim. Buddyzm egzystował tu na marginesie dominującego hinduizmu niemal od początku naszej ery i od XII – XIII w. zaczął przenikać do elit. W konsekwencji tego ruchu król z arystokracją pociągnęli ludność ku nowej religii. Obecnie hinduizm praktykują już bardzo nieliczni Kambodżanie. Co ciekawe, najważniejsze obecnie święto religijne Kambodży, Pchum Ben (czyt. pczum ben), więcej wspólnego ma z prehistorycznym i – siłą rzeczy – pogańskim kultem przodków niż z buddyzmem czy hinduizmem. Kult przodków praktykowany jest w wielu współczesnych kulturach pod różnymi nazwami i rytuałami.


W Polsce podobne praktyki opisał w „Dziadach” Adam Mickiewicz, który nie wymyślił ich przecież dla dramatycznego efektu tak, jak stworzył imię Grażyna. Obchodzimy doroczne Święto Zmarłych, zwane też Dniem Zadusznym, którego geneza bez wątpliwości sięga poza chrześcijaństwo.


Hinduizm zaleca uwalniać zmarłych z serca i pamięci po krótkiej żałobie służącej pożegnaniu; trwa ona np. od zgonu do kremacji ciała (od kilku dni do kilku miesięcy). Nie należy rozpamiętywać i tym samym zatrzymywać duszy zmarłego na ziemskim padole, lecz pozwolić jej kontynuować podróż przez wcielenia. Buddyzm także poleca uwalniać zmarłych do wieczności, aby nie zatrzymywać ich w ciele i w pamięci, by samemu nie żyć w cierpieniu. Istnieje wiele odłamów buddyzmu i hinduizmu, a każdy z nich we właściwy sobie sposób rozwiązuje kwestie reinkarnacji lub innego bytu po śmierci. Khmerzy jednak, jeśli pozwalają im na to finanse, potrafią wystawnie celebrować rocznice zgonu bardziej szacownych członków rodziny, tym samym dając więcej przestrzeni kultowi przodków niż swej głównej religii.


Besakich Temple widok z góry na cały kompleks świątynny w ciągu dnia, zachmurzone niebo
Hinduistyczna świątynia Besakih, Bali, Indonezja

Ciekawostką jest, że choć pogaństwo wydaje nam się barbarzyńskie, to przecież przez kilkaset lat po chrzcie Polski nasi przodkowie opierali się chrystianizacji, broniąc swych prawowitych korzeni. Na polskim podwórku do dziś żywa, widoczna w porzekadłach i słownictwie pozostaje tradycja pogańska. Po naszych domach, lasach i łąkach hasały rusałki, skrzaty, strzygi, baba jaga czy licho. Przejście na chrześcijaństwo wiązało się z czynnym oporem. Prawdopodobnie inaczej było w przypadku pra-Khmerów: nie ma śladów ich oporu i zdaje się, że pierwotne wierzenia oddali całkiem dobrowolnie, o czym później.


 

Początki państwowości pra-khmerskiej


Pierwsze bezsprzeczne źródła informacji o władcach pra-Kambodży oraz o jej cywilizowanych osadnikach znających pismo, religię (hinduizm) i mających pewną organizację społeczną pochodzą z ok. I w. n.e. Informacje te dotrwały do naszych czasów głównie w relacjach przejeżdżających tędy kupców oraz dyplomatów z Chin i Indii. Obok lokalnego języka (bądź języków, dialektów) elity posługiwały się lingua franca regionu, sanskrytem. Jest to niezwykle stary język indoeuropejski, który, podobnie jak łacina w Europie, rozprzestrzenił się z Indii na Azję Południowo-Wschodnią i liczne archipelagi Oceanu Indyjskiego. Pra-Khmerzy posługiwali się sanskrytem już w momencie, gdy dwa tysiące lat temu pojawili się na kartach znanej nam historii. Oznacza to, że między Indusami a mieszkańcami Azji Południowo-Wschodniej istniały szerokie kontakty i wymiana kulturowa na długo przed naszą erą.


Pewne przesłanki wskazują, że z przybyciem cywilizacji i religii położono kres nagości, w szczególności wśród kobiet. Nie mam pewności, skąd wzięła się ta szczególność w przypadku kobiet; być może chodzi o menstruację, którą hinduizm uznaje za oznakę kobiecej nieczystości. W obecnych czasach zakazy uczestniczenia w obrządku, a nawet wchodzenia do świątyń, nadal obowiązują miesiączkujące kobiety w wielu świątyniach hinduizmu mimo orzeczeń sądów indyjskich uznających zakazy te za łamiące prawo osobistej swobody i tym samym – niekonstytucyjne. Staruszka z wyspy Bali (środkowa Indonezja, hinduizm balijski) opowiedziała mi o dawnych czasach, kiedy można było sądzić miesiączkującą kobietę za rozgniewanie bogów, jeśli weszła na teren świątyni. Postępowanie mogło obejmować szereg czynności: od rytuałów oczyszczających aż po proces i osąd, którego opis przywodzi na myśl inkwizycję. Wiemy z przekazów, że religia i obyczaje bywały surowsze w Kambodży niż w kolebce hinduizmu, Indiach.


Zakaz wchodzenia do świątyni dla kobiet w czasie miesiączki w hinduistycznej świątyni na wyspie Bali. Zielona plansza z ogłoszeniem białymi literami.
Zakaz przy hinduistycznej świątyni, Bali, Indonezja

We współczesnej Kambodży nie słyszałem o obowiązujących ograniczeniach religijnych związanych ze sprawami kobiecymi. Buddyzm uznaje je za naturalne, normalne i bez znaczenia w kwestii religii.


Dwa tysiące lat temu zaczynały się czasy historyczne następujących kolejno państw: Królestwa i Imperium Khmerów. Dzięki szukającym nowych wyzwań polityczno-ekonomicznych Indiom, z pomocą ich misjonarzy stopniowej hinduizacji ulegały klasy rządzące pra-Khmerów, a za nimi prosty lud.


Nie była to jeszcze Kambodża, ale był to jej zaczątek; późniejsze królestwa (Funan, Czenla) i Imperium Khmerskie były kontynuacją tamtej starożytnej kultury. Możemy przypuszczać, że naszych pra-Khmerów z późniejszą Kambodżą łączyła relacja podobna do historycznego następstwa Polan i Polaków. Hinduistyczna doktryna króla wysłannika i namiestnika bogów podnosiła status lokalnych liderów, stabilizowała ich pozycję, pomagała zrzeszać plemiona, rozszerzać wpływy. Królowie roztaczali panowanie nad coraz rozleglejszymi terytoriami. Doktryna boskiego posłannictwa dawała im władzę absolutną, która jednak nie chroniła od zdrad i uzurpacji.


Król, jego rodzina oraz arystokraci byli kapłanami obrządków i świątyń. Miało to swój cel: kasta duchowna jest najwyższą w hierarchii hinduizmu, wyższą nawet od kasty królewskiej. Przyszli władcy do rządzenia przygotowywali się w otoczeniu świątynnym, nabywając święcenia kapłańskie, jak robiło to wielu faraonów czy władców Cesarstwa Rzymskiego z samym Juliuszem Cezarem na czele. Kapłani wróżyli, wyznaczali dni celebracji, odczytywali omeny wieszczące najlepsze momenty rozpoczęcia wojen, rezultaty bitew, kary boskie, plony, pogodę, pobierali też swoiste podatki w formie stałych lub okazyjnych ofiar. Przynosiło im to stały dochód i mogło stanowić pole wyzysku, bo najbardziej bano się gniewu bogów. Ci zaś, wierzono, mogli naprawdę zajść za skórę. Panowało przekonanie, że kapłani mieli kontakt z istotami z zaświatów, dzięki czemu przekazywali wiernym wolę bogów i prośby oraz błagania dusz (np. objawionych we śnie dusz zmarłych krewnych) o ofiary w określonych intencjach. Ciekawostka: do dzisiaj istnieją takie kultury i zdarzają się podobne sytuacje, czego świadkiem byłem na indonezyjskiej wyspie Bali.


Z racji pochodzenia (kasty), w ramach kary, lub w rozliczeniu długów, wielu ludzi pozostawało sługami bądź niewolnikami przy dworach, świątyniach i niespłaconych wierzycielach. Długi były dziedziczne, dlatego dziecko niewolnych rodziło się niewolnikiem. W niewolę można było zostać wydanym przez rodzinę w ramach spłaty zadłużenia lub rozliczenia transakcji, bowiem do dnia ślubu dzieci pozostawały własnością i przedmiotem dowolnego rozporządzania rodziców. Do dziś w niektórych regionach Azji spotkać można ten sposób myślenia. Wiele wskazuje, że niewolnictwo było powszechne. Ofiary religijne związane z liturgią, karami i specjalnymi intencjami składano w postaci dóbr materialnych, posługą przy świątyni oraz pracą na świątynnych folwarkach, co było po prostu formą pańszczyzny.


 

Hinduizm: porządek społeczny i sposób na życie


W mojej opowieści nadal jesteśmy w początkach naszej ery. Tysiąc lat później, w latach ok. 1120-1150, ten porządek społeczny okaże się kluczowym dla wzniesienia Angkor Wat, największej świątyni wszech czasów.


Ilość starożytnych budowli sakralnych w Kambodży budzi prawdziwy podziw. Tak imponujące osiągnięcia architektoniczne musiały być podparte silną motywacją religijną, ale miały również inny kontekst. Budowa świątyni była inwestycją o dużym potencjale finansowym i uwieczniała imię fundatora. Tylko od niego (bądź zarządcy) zależało wspieranie i rozwój lokalnej wspólnoty wyznaniowej lub czerpanie własnych korzyści z wyzysku społeczności. Z drugiej strony: gdyby nie religia oraz płynące z niej środki na budowę kamiennych obiektów religijnych, niewiele zostałoby po tamtych ludziach, ponieważ nie zachowały się ich zwyczajne domostwa.


Siedząca statua Buddy okryta pomarańczową szatą, znajdująca się w starej, brudnej świątyni w Angkor Wat. Buddę chroni siedmiogłowy wąż Naga
Statuła medytującego Buddy chronionego przez siedmiogłowego węża Naga z mitologii hinduizmu

Spotkałem się z tezą, że przejście między animizmem a hinduizmem było procesem gładkim i bezbolesnym. Nowa religia przyniosła porządek społeczny, uniwersalny język komunikacji (sanskryt) oraz sposób na życie, połączyła ludzi na wielu płaszczyznach i wyniosła lokalne elity na międzynarodowy poziom. Zmiana mogła dokonywać się płynnie i dobrowolnie, gdyż metamorfoza od leśnych duszków i rusałek do zorganizowanego, zorientowanego globalnie systemu religijno-społecznego, mogła wydawać się wręcz naturalną drogą na wyższy poziom cywilizacyjny. Pierwotne wierzenia znakomicie przenikały się z nową wiarą i tak pozostaje do dziś.


Jak już wiemy, animiści przypisują dusze rzeczom i żywym stworzeniom, a zjawiska naturalne są konsekwencją woli tych bytów. Hinduizm idzie znacznie dalej: stanowi prawo, ustala porządek i role społeczne, na swój sposób wyjaśnia idee wyższe, zjawiska, rodzaje oraz podział żywych istot, religia narzuca też relacje między ludźmi. Silne rozbudowanie tej kwestii zdradza, jak wiele czasu i energii starożytni poświęcali na dokładne określenie siebie względem innych i jak istotnym takie rozdzielenie dla nich było. Kolejną ciekawostką jest kastowość, do której prawdopodobnie Kambodżanie przywiązywali mniejszą wagę niż Hindusi. Wraz z konwersją na buddyzm kastowość powinna była zniknąć, tak się jednak nie do końca stało. Szczątki rozdziału kastowego widoczne są nadal w sposobie myślenia oraz pozycjonowania siebie względem innych w khmerskiej kulturze.


W konsekwencji przyjęcia hinduizmu oraz wymiany intelektualnej z Indiami, do pra-Khmerów dotarła zaawansowana na swe czasy technika i kultura, wysoki język liturgii, poezji, sztuki oraz dyplomacji. Posługiwali się nim władcy, kapłani, poselstwa, podróżnicy i kupcy. Był to język, który już dwa millenia temu posiadał drobiazgowe, obszerne i do dziś podziwiane opracowania naukowe.


Nowa religia sprzyjała bogatym. Tylko oni byli w stanie fundować drogie świątynie z kamienia; najlepsze, oprócz łupów wojennych, źródło dochodu. Za pozwoleniem króla wznoszono bogom kamienne świątynie i aśramy, które były centrami władzy, poboru podatków i ofiar, nauki, sztuki, lokalnych zgromadzeń i sądów, a nawet produkcji. Władza przyznająca możnym przywileje budowy obiektów kultu religijnego oczekiwała udziału we wpływach z ofiar i w zyskach. Niektóre świątynie rozrastały się w kompleksy sakralne i osadnicze utrzymujące rzesze kapłanów, skrybów i tancerek rytualnych. Wokół miejsc kultu skupiały się wsie i miasta pełne osadników, handlarzy, rzemieślników, prostych ludzi oraz niewolników. Zgodnie z prawem boskim od społeczności takiej ściągano podatki oraz ofiary, nie zawsze dobrowolne.


Płaskorzeźba wielorękiego Siwy  w Angkor Wat z buddyjskim ołtarzykiem, Kambodża
Płaskorzeźba Sziwy z ołtarzykiem w Angkor Wat

Specyficzna architektura myślenia urzędniczo-społecznego w krajach takich jak Kambodża może dziwić kogoś z zewnątrz. Warto jednak zapytać, skąd ten mechanizm się wziął i jak przetrwał do XXI w. Czytając o historycznej Kambodży przypuszczam, że z archaiczną strukturą władzy nie rozprawiono się dotąd z przyczyn praktycznych. Jest to szczególnie użyteczny w biednych krajach, tani w utrzymaniu system, który finansuje się od dołu. Urzędnicy wynagradzani są symbolicznie, ale wraz z petentami tworzą samofinansującą się piramidę, w której niższy urzędnik opłaca u przełożonego dobre stanowisko z „potencjałem” finansowym (np. wydawanie pozwoleń, licencji). Dla petenta otrzymanie przywileju od władcy lub urzędu, na przykład prawo wzniesienia nowej świątyni, ma swoją cenę. Inwestor uzyskuje prawo budowy, zobowiązuje się sam ją sfinansować, wyposażyć oraz wykorzystywać na tyle przedsiębiorczo, by pokrywać przyszłe daniny (podatki). Przypomina mi to średniowieczny obyczaj w Europie, zgodnie z którym rycerz decydował się i zobowiązywał do udziału w wojnie, do której na własny koszt zbroił, szkolił i opłacał ludzi, aby po wszystkim otrzymać udział w łupach. Taki mechanizm eliminuje z gry biedotę, dając bogatym możliwość umocnienia i ugruntowania bogactwa, czyli władzy.


Ten do dzisiaj żywy „drugi obieg”, obecnie uważany ze nieetyczny i zwany korupcją, jest w istocie pierwszym. Dawniej jawnie opierał się na nim system społeczno-religijny. W każdym razie władza religijna była władzą duchową, świecką, wykonawczą, prawodawczą i wszelką. Zresztą… Czy w historii ludzkości nie jest wynalazkiem całkiem niedawnym, że władcą narodu, zgromadzenia, plemienia wcale nie jest kapłan, ziemski delegat bogów, lecz zręczny polityk, silny świecki wojownik i morderca… przepraszam, pogromca wrogów?


Teksty religijne spisywano w sanskrycie, w którym odprawiano też liturgię. Zwykli ludzie mieli więc ograniczone zrozumienie własnego obrządku i religii. Znajomość sanskrytu była wyznacznikiem statusu społecznego; z jednej strony podkreślała różnicę między biednymi a uprzywilejowanymi, ale tym drugim pozwalała komunikować się ponad plemionami, narodami i odległymi od siebie krainami. Jak kosmopolitycznym był ten język niech świadczą dokumenty sporządzane w nim w odległych krajach chińskim czy arabskim pismem (więcej na ten temat w przyszłym artykule o języku khmerskim). Znano sanskryt od Filipin i Indonezji po Chiny, Japonię, Tybet, Nepal, Iran i Indie.


 

Dwie religie i kto je przywiódł do Kambodży


Źródła sugerują, że buddyzm zawitał do Kambodży niedługo po hinduizmie, wielce przyczyniając się do rozwoju szlaków handlowych. Ze względu na korzyści ekonomiczne władcy ziem na wschód od Indii godzili się na pokojowe współistnienie dwóch religii i właśnie w Azji Południowo-Wschodniej przenikały się one najgłębiej. W swej otwartości ludy wschodu dość łatwo przyjmowały napływowe religie i łączyły je z lokalnymi wierzeniami, jak starożytne cywilizacje Bliskiego Wschodu i basenu Morza Śródziemnego dzieliły się bogami, a nawet całymi ich panteonami.


Pewną niewiadomą, swoistą ciekawostką, jest przedmiot sporu o to, czy pra-Khmerzy zostali skolonizowani przez przybyszów z Indii, oczarowani i uwiedzeni ich kulturą; czy może, na co wskazują nowsze znaleziska, cieszyli się znacznym zaawansowaniem społecznym jeszcze przed nadejściem Hindusów. Ostatnie odkrycia archeologiczne biorą pod uwagę interpretację, możliwość, że już przed przejściem na hinduizm pra-Khmerzy stworzyli silne ośrodki miejskie w delcie Mekongu, strukturę społeczną, polityczną i kulturową, utrzymywali kontakty dyplomatyczne i handlowe z Chinami, Indiami, może z Europą (!), a religię indyjską przywieźli i zaadaptowali sobie... sami.


Wykopaliska w Óc Eo. Źródło: Bùi Thụy Đào Nguyên, CC BY-SA 3.0 <https://creativecommons.org/licenses/by-sa/3.0>, via Wikimedia Commons

Nie wiadomo do końca, jak było. Nie zmienia to jednak faktu, że na khmerskim stanowisku archeologicznym Óc Eo (fotografia) w delcie Mekongu znaleziono starożytne artefakty pochodzące z Chin, Bliskiego Wschodu, Indii i Imperium Rzymskiego (!!). Dość sporo, jak na jedno miejsce pośród dzikiej dżungli. Jest niemal pewnym, że znany starożytnym Rzymianom i położony na dalekim wschodzie port, w II w. n.e. nazwany przez Klaudiusza Ptolemeusza Kattigarą, był w istocie khmerskim ośrodkiem handlowym ulokowanym w okolicach dzisiejszego Sajgonu. Obszar delty Mekongu w wyniku wojen od kilkuset lat pozostaje częścią Wietnamu, jednak jest to region rdzennie khmerski. Do dzisiaj zamieszkuje go około miliona potomków dawnych Khmerów, którzy zostali skolonizowani przez przesiedleńców wietnamskich z północy.


 

Okresy historyczne Kambodży


Funan (I-VI w. n.e.)


Organizacja państwowa, która rozwijała się w pierwszej połowie pierwszego tysiąclecia naszej ery, nie nazywała się jeszcze Kambodżą, ani my jej tak nie nazywamy. Przejeżdżające tędy ekspedycje chińskie ze swoimi kartografami nazywały tę krainę Funan. Wspominali oni, że był to raczej luźny, rozległy zbiór zindianizowanej (zhinduizowanej) ludności, niż jednolite państwo. Prawdopodobnie pod wpływem wymiany kulturowej i z napływem podróżników, handlu, misjonarzy z Indii, grupy plemienne zaczęły kształtować się w złożone społeczności, które przeradzały się w państwa-miasta, a nawet większe terytoria pod zarządem lokalnych władców. Wśród nich Funan było w stanie zdominować i uzależnić innych graczy w regionie.


Przypuszczalny obszar Funan. Źródło: Public Domain, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=1440089

Z drugiej strony nie wiemy, czy Funan jest prawdziwą (właściwą) nazwą. Słowo „Fu-nan” czytamy w chińskich przekazach i nie mamy jednoznacznej odpowiedzi, czy było ono próbą fonetycznego zapisu khmerskiej nazwy (trudno określić, co miałoby to znaczyć), czy określeniem nadanym przez Chińczyków w ich własnym języku. Opisywaną przez podróżników krainę Funan utożsamiono z Kambodżą dzięki analizom, ponieważ z samej nazwy nie wynikał między nimi oczywisty związek. Wiemy, że Królestwo Funan wysyłało ambasadorów na chiński dwór cesarski już w II lub III w. n.e. Poselstwa te w Państwie Środka traktowane były z wielką powagą. Trudno oprzeć się przekonaniu, że Funan było jedną z wielkich sił regionu. W końcowej fazie swojego istnienia zapewne spotkało się ze wzrostem któregoś z księstw wasalnych, które przejęło kontrolę w regionie.


Badacze snują rozmaite przypuszczenia na temat zakończenia okresu Funan, ponieważ nie zgadzają się w kwestii państwowości tego konstruktu społecznego. Jedni uznają, że było to jednolite państwo z mniej więcej scentralizowaną władzą, a inni uważają, że była to najwyżej pewna ilość niezależnych, luźno powiązanych i konkurujących o wpływy osad rozsianych na brzegu morskim oraz wzdłuż doliny Mekongu. Ani jedna, ani druga opcja nie wyklucza potęgi Funan opartej na szeroko zakrojonej kontroli morskich szlaków handlowych w tym regionie.


Jak trudno zrekonstruować dokładną historię Kambodży, niech świadczy jeden z przykładów. Niektóre teorie i ich zwolennicy dopatrują się przyczyny upadku Królestwa Funan w zmianie szlaków handlowych, które dotąd, z korzyścią dla pra-Khmerów, przebiegały przez ich terytoria. Popularna jest też zupełnie odwrotna teoria, według której osłabienie i destabilizacja Funan rozegrać się miały wewnątrz państwa, przez co obcy kupcy zaczęli obawiać się tego rejonu i obrali szlaki go omijające.


Czenla (VI w. n.e. – 802)


Nim na scenie politycznej dominację objęli Khmerzy, prawdopodobnie jakieś królestwo zewnętrzne, lub któreś z wewnętrznych księstw, wzmocniło się na tyle, by zyskać niezależność od Funan i rozwinąć nad nim dominację. Znów z pomocą przychodzą Chińczycy; za ich kronikami nazywamy ten okres Chenla (czyt. Czenla). Co do Funan: królestwo to zniknęło bez wzmianek o walkach czy rewolucji; po prostu przestano o nim pisać. Wydaje się, że w odpowiednim czasie plemię wasalne zwane Czenla osiągnęło pewien stopień niezależności, a następnie zdominowało Królestwo Funan. W kwestii Czenli interpretacje są również podzielone.


Czenla na mapie Azji Pd.-Wsch. Autor: Interchange88 - Own work, CC BY-SA 3.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=36901458

Końcówka królestwa Funan datuje się na VI w. n.e. Kilku kolejnych królów, prawdopodobnie z jednej linii rodzinnej, utrzymywało dobre kontakty z Chinami i Indiami. Zapisy w chińskich rocznikach z początku VII w. wymieniają nową nazwę i wspominają, że Czenla było księstwem, które narzuciło swoje zwierzchnictwo w regionie, ale przy tym doszło do podziału i destabilizacji władzy, co poskutkowało rozdarciem na dwie Czenle: południową (wodną) i północną (lądową). Miały to być oddzielne, suwerenne państwa. Mimo podziału, przez pewien czas sztuka i kultura kwitły, używano wyrafinowanego sanskrytu, jednak okres ten przyniósł stopniowe obniżenie kultury i pozostało po nim niewiele śladów.


Tych kilka stuleci między Królestwem Funan (I – VI w. n.e.) a Imperium Khmerskim (802 – 1432), często określanych jako wieki ciemne, przejściowe, pełnych było roszad u władzy. Obecna wiedza na temat Czenli ma liczne luki i nieścisłości. Nie jesteśmy w stanie odtworzyć kompletnej listy władców, ani dokładnego przebiegu wydarzeń. Gdzieniegdzie pojawiają się wzmianki o potyczkach, najazdach, lecz niewiele pewnych informacji. Pod koniec tego okresu podupadła kultura, drastycznie spadła ilość inskrypcji i zabytków. Mamy powody przypuszczać, że tereny wcześniejszego Funan i Czenli uległy dalszej wewnętrznej destabilizacji, ludność stała się ofiarą najazdów i obcej dominacji.


Znaleziono rozmaite i wzajemnie nie potwierdzające się wzmianki o zawieraniu sojuszy, o najazdach przybyszy z dalekiej Jawy i nie tylko. Królem khmerskim, który ostatecznie przerwał okres rozłamów i niestabilności był Jayavarman II (czyt. Dżajałarman). Spędził on, zdaje się, wiele czasu na dworze jawajskiego króla, gdzie także praktykowano hinduizm. Istnieje przypuszczenie, że jawajski władca traktował Jayavarmana II niczym przybranego syna, którego, być może, wysłał do Czenli (późniejszej Kambodży) w roli poddanego i wasala, aby zarządzał nią jako jawajskim lennem. Jayavarman II wykorzystał tę sytuację, by ostatecznie wyzwolić własny kraj spod okupacji jawajskiej i przejąć pełnię władzy dla siebie i swoich ludzi. W 802 roku proklamował on Imperium Khmerskie. W kwestii pochodzenia, a nawet narodowości króla Jayavarmana II informacje są bardzo niejednoznaczne. Czegóż nie znalazłem w różnych źródłach; na przykład to, że rzeczony Jayavarman II nie był Khmerem, lecz Jawajczykiem, czemu znowuż jedni badacze zaprzeczają, a inni tego „nie wykluczają”.


Innymi słowy do dziś nie mamy pewności, kim na pewno był pierwszy władca i założyciel Imperium Khmerskiego, ów symboliczny, najsłynniejszy i, w pewnym sensie, najwięcej zasłużony dla potęgi późniejszej Kambodży król, heros, bóg.


Warto wspomnieć inny aspekt i nierozwikłaną zawiłość. Niektórzy historycy, wbrew chińskim przekazom, zaprzeczają istnieniu Czenli. Uważają, że należy ją odrzucić i założyć, że niestabilność regionu była spowodowana długimi okresami gier politycznych przeplatanych gwałtownymi sukcesjami i nieprzyjaznymi przejęciami. Brakowało jednoznacznego lidera, dlatego niemożliwością było ustanowienie trwałego centrum polityczno-gospodarczego, aż do czasu przejęcia władzy przez Jayavarmana II. On to, po powrocie z Jawy jako legat Królestwa Jawy, wymówił posłuszeństwo i powiedział „basta, od teraz nikt nam w ryż nie będzie dmuchał, robimy po swojemu!”.


Ruiny budynku w Angkor Wat otoczone rozsypanymi kamieniami i dżunglą
Ruiny wczesnej świątyni skrytej w kompleksie Angkor Thom

Zwolennicy odrzucenia Czenli jako okresu historycznego wskazują na istotne różnice w interpretacji historii tego okresu na podstawie różnych źródeł i przekazów. Wersja przechowana w chińskich annałach rozróżnia dwa następujące po sobie okresy, Funan i Czenla. Wbrew chińskim przekazom, pewna ilość współczesnych badaczy nad obce kroniki przedkłada rekonstrukcję zdarzeń na podstawie lokalnych znalezisk; niestety, zbyt rzadkich i nieścisłych, by jednoznacznie rozwiać wątpliwości natury historycznej. Odkrycia z lokalnych stanowisk nie potwierdzają teorii o rozbiciu, przerwaniu politycznej integralności, ani o jakiejś innej nieciągłości w rozwoju Kambodży, choć dotychczas nie odpowiedziano na wiele z tym związanych