Historia Kambodży | 2


Od potęgi Imperium Khmerskiego

do upadku


Jeśli nie czytałaś/eś pierwszej części artykułu, możesz od niej zacząć.

Kliknij link: Od prehistorii do Imperium Khmerskiego



Pierwsza część w skrócie

„Od prehistorii do Imperium Khmerskiego”


W pierwszej części historii Kambodży opowiadam o jej prehistorii, systemie społecznym i religijnym panującym przez półtora tysiąca lat, o pierwszym odnotowanym w kronikach królestwie protokhmerskim, Funan, oraz o okresie przejściowym, Czenla, po którym nastąpił nieprawdopodobny rozkwit cywilizacji Khmerów. Ten artykuł zaczynam od okresu największej potęgi ich imperium.


 

Angkor Wat


Bayon Temple w Angkor Thom, Angkor Wat. Twarze uśmiechniętego Buddy na wieżach świątyni Bayon
Moja ulubiona, tzw. „świątynia uśmiechniętego Buddy”. Bayon Temple

Napisano dotąd tak wiele o Angkor Wat i Imperium Khmerów, że w pierwszej chwili poświęcanie im dodatkowego miejsca wydało mi się niemal zbędnym. Nie można jednak zrozumieć Kambodży bez tej wzniosłej części jej historii i bez wiedzy o dziejach nowych. W pierwszej części tego artykułu wyjaśniłem, dlaczego piszę o khmerskiej historii. Uznałem, że skoro...


opowiadam swoim ludziom o nie swoim kraju,

warto przybliżyć dzieje obcego nam zakątka świata, gdzie królestwo pra-khmerskie świetnie prosperowało już w czasach Kleopatry i Imperium Rzymskiego. Kiedy słynna egipska królowa i państwo rzymskie dawno przeminęły, naród khmerski trwa, zachowując ciągłość historyczną! W tej części „Historii Kambodży” szkicuję jej kontur od epoki angkorskiej do współczesności i dokładam szczyptę nie tak powszechnie znanych informacji.


Gdyby Czytelnik zapragnął zgłębić historię Królestwa Khmerów, na dobry początek najwięcej dowie się z dobrych przewodników i filmów dokumentalnych. Świątynie Angkoru stały się miejscem akcji jednej z najbardziej kasowych produkcji hollywoodzkich z Angeliną Jolie w tytułowej roli poszukiwaczki przygód. Pod wielkim wrażeniem Kambodży aktorka została ambasadorką pomocy dla kraju rozdartego niedawną wojną domową i ludobójstwem.


Warto przypomnieć, że wybudowana dziewięćset lat temu świątynia do dziś pozostaje największym obiektem sakralnym w historii ludzkości. Ilość kamienia użyta do budowy kambodżańskich świątyń kilkakrotnie przewyższa ilość materiału użytego przez starożytnych Egipcjan do budowy piramid.


Wspomniany w pierwszej części artykułu „Historia Kambodży 1” król Jayavarman II (czyt. dżajałarman) w 802 r. n.e. proklamował Imperium Khmerskie i zreformował strukturę władzy. Poprzedzający go królowie uznawani byli za delegatów bogów na ziemi, Jayavarman II zaś ogłosił się bogiem i tak kazał się ze sobą obchodzić. Odtąd władcy Imperium byli równi bogom, w związku z czym prawdopodobnie zwykli ludzie nie mogli z nimi obcować i mieć zwykłego kontaktu. Pewien naukowiec żartobliwie skwitował doniosłość takiego porządku. W przeciwieństwie do innych bogów, król-bóg mógł wysłuchiwać ludzkich życzeń i autentycznie je spełniać. Tym samym nie była to zwykła zapomoga od władcy a prawdziwe, boskie cuda poświadczone przez naocznych świadków.


Posąg boga Siwy, Sziwy, Shiva w Angkor Wat, ośmioręki posąg stoi pod pomarańczowym parasolem i ubrano go w pomarańczowe szaty. W tle są kamienne ściany
Posąg boga Sziwy w Angkor Wat

Angkor Wat zbudowano za rządów króla-boga imieniem Suryavarman II (czyt. surjałarman, panował od 1113 do ok. 1150). Obiekt miał się stać jego mauzoleum, pośmiertnym miejscem spoczynku. Nazwa świątyni oznacza miasto świątyń bądź stolica świątynna. Angkor Wat zaplanowano i wzniesiono wbrew obowiązującym normom oraz tradycji. Front świątyni zwyczajowo orientowano po stronie wschodniej, tymczasem król-bóg kazał skierować fasadę Angkoru ku zachodowi. Może to mieć znaczenie religijne, kierunki świata symbolizują bogów: wschodni Sziwę, zachodni zaś Wisznu. Uczeni nie mają pewności, dlaczego władca faworyzował kult tego drugiego na swoim dworze tym bardziej, że poprzedni władcy kładli nacisk na tradycję sziwaistyczną. O rolach, jakie w religii i kulturze pełniły te bóstwa nie da się napisać wyczerpującego dzieła, bo też hinduizm posiada niezliczone odłamy i doktryny. Ujmując rzecz najprościej, Sziwa był bogiem stworzenia oraz zniszczenia, czyli alegorią zmiany, a Wisznu to bóstwo przywracania i harmonii, czyli metafora zachowania porządku. Role bogów są oczywiście znacznie bardziej złożone, lecz nie jest to przedmiotem tego artykułu.


W jednym z filmów dokumentalnych o dawnej aglomeracji skupionej wokół kompleksu świątynnego archeolodzy podzielili się refleksją, że nadludzkie poświęcenie budowniczych Angkor Wat trudno wytłumaczyć czym innym niż służbą żywemu bóstwu. Powszechne było niewolnictwo, a wobec niewolnych stosowano okrutne prawo. Sekret wielkości Angkoru najprawdopodobniej tkwi w sile roboczej, która wzniosła gmach i rozległy kompleks otaczający świątynię. Chociaż nie znalazłem źródła tej informacji i może być ona legendą, słyszałem nieraz powiedzenie, że budowa Angkoru kosztowała tak wiele poświęcenia, sił, zasobów naturalnych i ludzkich istnień, że do cna wycieńczyła ludność potężnego przecież kraju, co stało się przyczyną dość szybkiego upadku Imperium. Monumentalność świątyni skłania do zastanowienia nad sensownością tak wyczerpującej inwestycji, która zdaje się obnażać niezwykłą nonszalancję, a nawet pychę władców.


Nieprawdopodobne rozmiary budowli musiały w swoich czasach budzić podziw i strach. Po śmierci Suryavarmana II (ok. 1150) nadszedł krótki okres destabilizacji. Doszło do nieprawej sukcesji, a potem do uzurpacji władzy. Brak stabilizacji skrzętnie wykorzystali sąsiadujący z Khmerami Czamowie, którzy w pewnym sensie zdradzili sojusz z Kambodżą, zawierając rozejm z ich wspólnym dotąd wrogiem, Wietnamem, a pod koniec lat 1170-tych napadli, zdobyli i przez kilka lat okupowali Angkor Wat. Dopiero w roku 1181, nowy król Khmerów, Jayavarman VII, odzyskał stolicę. Zanim to jednak nastąpiło zdążył on wyznaczyć i wznieść jeden z najznakomitszych zabytków światowego dziedzictwa kultury, kompleks świątyń Angkor Thom.


 

Jayavarman VII

Fakty i ciekawa legenda


Król Jayavarman VII
Jayavarman VII, fot. Suzan Black, CC BY 3.0, via Wikimedia Commons

Był najwybitniejszym królem-bogiem Kambodży i słusznie uważa się go za najpotężniejszego khmerskiego władcę wszech czasów. Jego królewskie imię można przetłumaczyć jako ten, który zwycięsko osłania/ochrania lub zwycięski władca. Spotkałem kilkoro Khmerów, którzy, zagadnięci o historię, wpadli w ekstatyczny szał, wymieniając zalety i osiągnięcia króla dla starożytnego narodu. Części tych rzekomych dokonań nigdy nie odnalazłem w żadnych źródłach, co daje mi obraz bezkrytycznej zapewne gloryfikacji słynnego władcy; czy jednak nie robią tak wszelkie narody?


Jayavarman VII rozpoczął panowanie pokonaniem Czamów, odzyskując straconą na ich rzecz stolicę, zdecydowanie umocnił tysiącletni kraj, poszerzył terytorium i strefy wpływów, wybudował liczne szpitale, wyznaczył tysiące kilometrów dróg i wzniósł wzdłuż nich niezliczoną ilość oddalonych od siebie o dzień wędrówki przystani, aby pielgrzymi z całego imperium mogli ściągać do przepotężnej stolicy; dziedziny światła nauki, myśli, największych budowli świata, ludzi-bogów, postrachu innych potęg. Khmerska stolica była jednym z kosmopolitycznych centrów Azji Południowo-Wschodniej, epicentrum zmian politycznych w regionie Półwyspu Indochińskiego i celem religijnych pielgrzymek. Gościła zagraniczne poselstwa, a nawet osady mnichów z regionów oddalonych o wiele tysięcy kilometrów. Przypuszcza się, że ówczesne miasto było największą aglomeracją na Ziemi i rozciągało się na połaciach ustępujących powierzchnią jedynie największym XXI-wiecznym metropoliom. W tym samym czasie wielki dzisiaj Londyn pozostawał kilkanaście (a może kilkadziesiąt!) razy mniejszą osadą, miasteczkiem z około trzydziestoma tysiącami mieszkańców.



Zanim Jayavarman VII odzyskał dla Khmerów Angkor Wat, boskim życzeniem nakazał wznieść między innymi dedykowaną swojej matce świątynię Ta Prohm (pokaz slajdów powyżej), oraz moją ukochaną Bayon Temple, potocznie zwaną Świątynią Uśmiechniętego Buddy. Uśmiechające się oblicza wyrzeźbione na wieżach świątyni najprawdopodobniej należą do samego króla, lecz pamięć o tym zatarł czas i dopiero w ostatnim stuleciu dotarto do przesłanek, że w istocie są to oblicza królewskie. Młody dyplomata chiński, który w czasach Jayavarmana VII spędził prawie rok w khmerskiej stolicy pisał, że wieże głównych świątyń pokryte były czystym złotem.


Świątynia Bayon, podobnie, jak Angkor Wat i wiele innych, nosi bogatą symbolikę hinduizmu i buddyzmu. Nie wszyscy władcy Imperium Khmerskiego byli hinduistami. Niektórzy oddawali się naukom Buddy, dlatego wielokrotnie przebudowywano i tym sposobem przekonwertowywano całe świątynie lub ich kompleksy na tę religię, której wyznawca akurat przebywał u sterów państwa. Mimo wszystko dwie religie, z wyjątkiem panowania kilku wyjątkowo zdewociałych władców, współistniały pokojowo z aprobatą społeczeństwa i arystokracji. Inskrypcje i sceny wykute w kamiennych ścianach świątyni Bayon oraz Angkor Wat dowodzą, jak kosmopolitycznym i bogatym kulturowo miejscem była ówczesna stolica.


Bayon Temple w Angkor Wat, twarze uśmiechniętego Buddy, czyli twarze króla Jayavarmana VII na tle nieba
Twarz Jayavarmana VII na elementach świątyni Bayon Temple

Jednym z moich szczególnych wspomnień jest legenda odnosząca się do króla-boga Jayavarmana VII. Król pozostaje najistotniejszą postacią historyczną i napawa niektórych Khmerów taką dumą, że podczas mojej pierwszej wizyty w Angkorze w 2015 roku miejscowy przewodnik, umundurowany i legitymujący się urzędową akredytacją departamentu turystyki, wprowadził nas w błąd, powtarzając wielokrotnie w ekstazie, że właśnie Dziajałarman namber sewen zbudował świątynię Angkor Wat. Przekonany o oczywistej prawdomówności akredytowanego przewodnika nigdy sam nie sprawdziłem tej informacji, więc jakiś czas później doznałem ogromnego wstydu, gdy usiłowałem wyperswadować pewnemu uczonemu Khmerowi błędną wersję historii Kambodży.


Angkorski przewodnik opowiadał nam legendę królewską z przejęciem północnokoreańskiej przewodniczki po muzeum Kim Ir-Sena. Khmer twierdził też jakoby Dziajałarman namber sewen został cudownie nawrócony na buddyzm przez swą małżonkę i dzięki temu odnosił spektakularne sukcesy w działaniach wojennych oraz pokojowych, a Kambodża stała się posłannikiem nauk Buddy.


Znane fakty są takie, że Jayavarman VII poślubił godną swojej pozycji, szlachetnie urodzoną kobietę. Nosiła ona wybrane z rozmachem imię Jayarajadevi (czyt. dżaja-radża-dełi, w wolnym tłum. zwycięska królowa-bogini). Królewska małżonka zmarła jednak młodo, król-bóg zaś nie rozpaczał długo i pojął za żonę młodszą siostrę denatki, nazwaną Indradevi (czyt. indradełi, tłum. święta niczym [bóg] Indra). Dziewczyna nie tylko była przepiękną, lecz jako młodsza z córek w szlachetnej rodzinie, pierwotnie przeznaczona była na prestiżową i dochodową wówczas służbę świątynną, nie zaś w zamążpójście, choć jedno nie musiało drugiemu stać przeszkodą.


Zanim Indradevi została królewską małżonką, zdążyła odbyć podróże, otrzymała nauki duchowe i filozoficzne. Podobnie do starszej siostry, okazała się fenomenalną doradczynią króla. Wedle legendy rozkwitającej w ustach ekstatycznego pana przewodnika król uległ młodej, roztropnej małżonce, pod której rzekomym wpływem zarzucił hinduizm, a swe serce oddał naukom Buddy. Niedługo później rozkazał przebudowę hinduistycznej świątyni Angkor Wat w miejsce kultu buddyjskiego.


Faktem jest, że Jayavarman VII zmienił wyznanie na buddyzm, ale raczej z innych pobudek. Król przebudował Angkor Wat, mauzoleum swego przodka, na sanktuarium buddyjskie. Jego dwie mądre małżonki mogły królewską konwersję jedynie nieco ułatwić. Obydwie kobiety używały władzy królewskiej na rzecz swojego ludu, wyrzekły się bogactw, gromadziły wiedzę i, jako profesorki i mistrzynie, osobiście uczestniczyły w nauczaniu dziewcząt oraz młodych kobiet. Dwie siostry uznawane są za orędowniczki edukacji, kultury, sztuki, opieki społecznej i pokoju w Kambodży. Razem ze swoim mężem pamiętane dziś są jako bohaterki narodowe.


Po Jayavarmanie VII i jego małżonkach następni hinduistyczni i buddyjscy królowie kilkakrotnie przebudowywali Angkor Wat, zmieniając panującą w nim religię, zaś sława świątyni obiegła daleki świat. Z jakichś przyczyn zaczęto wierzyć, że budowlę wzniesiono na cześć Buddy, który rzekomo przebywał tu za życia i nauczał. Angkor stał się tak potężnym centrum kultu buddyjskiego, że przez kilka stuleci pielgrzymowali do niego buddyści z odległych stron świata, choć przecież cały obiekt pokryty jest reliefami obrazującymi mitologię i filozofię hinduizmu. Życie, oświecenie i śmierć Buddy poprzedzają budowę Angkor Wat o ponad półtora tysiąca lat, ale ludzka wiara potrafi czynić cuda; a zatem – kto wie? Może Nauczyciel tam był i chodził?


W Imperium wierzono (i może nadal tak jest) w korzyści płynące z upodobnienia się do wyższych rangą. Elity społeczne oraz niższe warstwy podążyły więc za królem i w ciągu kilku wieków Kambodża prawie zupełnie porzuciła hinduizm, by stać się krajem buddyjskim. Tym sposobem dwie małżonki Jayavarmana VII wpłynęły na religię i potęgę największego króla (już nie boga) w historii oraz na dalsze losy swego kraju.


Prawdziwy budowniczy Angkor Wat, król Suryavarman II, prawdopodobnie zginął w czasie wojny z Królestwem Czampy między 1145 a 1150 rokiem. Tron po nim na około dekadę (ok. 1150 – 1160) zajął jego kuzyn, Dharanindravarman II, czyli ojciec Jayavarmana VII. Niestety zanim najpotężniejszy król Kambodży zasiadł na boskim tronie swego ojca i stryjecznego dziadka, przez z górą dwadzieścia lat zajmowało go kilku innych władców, a ostatni z nich, mandaryński uzurpator, stracił stolicę w walce z Czamami. Tutaj dochodzimy to najprawdopodobniejszej przyczyny konwersji naszego wielkiego króla na buddyzm.


Najbardziej wiarygodne źródła wskazują, że Jayavarman VII poczuł się zdradzony przez dwór królewski po śmierci swojego ojca. Istotną przyczyną zwątpienia w wiarę mogły stać się trwające ponad dwadzieścia lat klęski poprzedzające odzyskanie stolicy i władzy królewskiej. Opuszczony w swoim mniemaniu przez bogów hinduizmu, przyszły najpotężniejszy suweren Imperium Khmerskiego zmienił wiarę na przekór indyjskim bogom.


W inskrypcjach czytamy, że król odzyskał tron dla swojej dynastii około 1181 roku, pod koniec szóstej dekady życia. W XII wieku można było go uznać za starca. Król żył bardzo długo, około stu lat (prawdopodobnie od 1122 do 1218), dlatego panował przez niemal cztery dziesięciolecia i świetnie wykorzystał ten czas. Wkrótce po jego śmierci w Kambodży niepostrzeżenie zaczął postępować regres kulturalny, społeczny i ekonomiczny. Nie omieszkali tego wykorzystać sąsiedzi, którzy przyczynili się do zmarginalizowania Khmerów, a potem podporządkowania ich sobie.


Jak świetnym i sławnym było Imperium niech świadczy fakt, że podobno jeszcze w XVI w. przy Angkor Wat trwała niewielka osada japońskich mnichów. Dodam tylko, że odległość między Kioto, dawną stolicą Japonii, a Angkor Wat w Kambodży, zbliżona jest do odległości między południem Hiszpanii a północnymi rubieżami Norwegii.


W szczytowym okresie stolica skupiona wokół Angkor Wat mogła być zamieszkiwana nawet przez milion mieszkańców. Skanowania gruntu z 2015 roku przeprowadzone przez australijskich naukowców z zastosowaniem przebijającej wszelką organiczną tkankę technologii LiDAR otworzyły zupełnie nowe horyzonty w badaniach khmerskiej infrastruktury urbanistycznej. Gęste osadnictwo rozciągać się mogło na około trzech tysiącach kilometrów kwadratowych, co przewyższa rozmiary niejednej z największych obecnie stolic świata. Populacja była bardzo liczna, choć rozproszona, stosowano niską zabudowę o charakterze miejsko-rolniczym.


W początkach XV w. Kambodża ulegać zaczęła napływowemu ludowi Tajów. Dla Khmerów nastały ponad trzy ciemne stulecia, podczas gdy ich sąsiedzi garściami czerpali z kultury i zdobyczy tego starożytnego narodu. Kilku władców próbowało jeszcze przywrócić hinduizm, ale ostatecznie zadominował buddyzm theravada.


Literatura obrządków religijnych i pismo wskazują, że obydwie wielkie religie przybyły z misjonarzami ze Sri Lanki. System piśmienniczy używany do zapisywania tekstów liturgicznych z czasem zaczął służyć do sporządzania kronik i traktatów naukowych. Khmerzy zaadaptowali pismo od sanskrytu i stworzyli jego własną wersję dla oddania specyficznej fonetyki języka khmerskiego. Pierwsze znane zabytki khmerskiego piśmiennictwa datuje się na IX w. n.e. W późniejszych stuleciach sąsiednie narody, Tajlandia i Laos, wzorując się na osiągnięciach Khmerów, rozwinęły własne skrypty.


Świątynie buddyjskie w centrum Bangkoku w trakcie zachmurzonego dnia
Niektóre obiekty sakralne Tajlandii przypominają dawniejsze zabytki architektury khmerskiej. Tu: Bangkok

 

Upadek i ciemność


Na odległej północy mongolski chan, Kubilaj (1215 – 1294), wnuk Czyngis-chana, został władcą Chin i kontynuował ekspansję rozpoczętą przez swoich przodków. Pod jej wpływem liczne ludy poddawały się władzy w Pekinie bądź usuwały na dalsze terytoria. Tym sposobem na południe zepchnięci zostali protoplaści Tajów. Po ich nadejściu z północy i po obsadzeniu przez nich terenów w sąsiedztwie Imperium Angkorskiego, Khmerzy bezskutecznie próbowali odeprzeć ich napór. Powstałe obok tajskie (syjamskie) królestwo zyskiwało przewagę. Na wschodzie w siłę rósł Wietnam. Przez długi okres w Imperium Khmerów nie doszedł do panowania taki władca, który zjednoczyłby i utrzymał rozległe, niejednorodne terytoria w ryzach.


Imperium Khmerskie upadło w 1431 roku po agresji syjamskiej (wówczas Królestwo Ayutthaya). Khmerzy nigdy nie przeżyli już wielkiego odrodzenia. Ich wewnętrzne sprawy trafiły pod kontrolę sąsiednich krajów, co doprowadziło do ekonomicznej i społecznej stagnacji, a zamiłowanie do wznoszenia wystawnych pomników architektury zgasło. W kraju pojawiła się nowa odmiana buddyzmu. Dwór królewski od czasu do czasu przenosił się, aż wreszcie w 1511 roku do jednej ze stolic zawitali pierwsi Europejczycy z Portugalii, którzy opisali miasto jako bogate i kwitnące handlem zagranicznym. Mimo wszystko, długotrwałe konflikty z sąsiadami doprowadziły do systematycznych strat terytorialnych na rzecz wroga, a rezultaty wojen zdegradowały królów dumnego niegdyś Imperium do podrzędnej roli wasala.


Widok na Oudong, budynki w dawnej stolicy Kambodży, stupy, las, dżungla, małpy, kamienne chodniki
Wzgórza dawnej stolicy w Oudong

W ciągu tych kilku wieków pod naciskiem Królestwa Syjamu (Tajlandii) stolica Khmerów przenoszona była kilkakrotnie coraz dalej na południe. Po Angkorze stało się nią miasto Longvek, do którego dotarła kolejna tajska wyprawa wojenna. W 1618 roku, z podobnych przyczyn, stolicę przeniesiono do Oudong w pobliżu dzisiejszego Phnom Penh. Władcy urzędujący w Oudong pozostawali marionetkami w grze między Wietnamem a Syjamem o dominację nad Kambodżą. Kilka razy, na bardzo krótko, Khmerom udało się odzyskać niezależność. Uwagę zaś przykuwa smutny fakt, że dla Khmerów nastały stulecia prywaty, korupcji, ciemności i niepokoju.


Czasami mówi się o Angkor Wat jako o zaginionym mieście, które odkryto przypadkiem. Nie jest to prawdą. Khmerzy nigdy nie stracili świątyń z oczu, a odwiedzali je różni zachodni podróżnicy, którzy jednak z jakichś przyczyn nie uczynili ze znaleziska wielkiej sensacji.


Kiedy w latach 60. XIX w. Angkor Wat dla cywilizacji Zachodu rzekomo odkrył francuski podróżnik i naukowiec, Henri Mouhot, świątynia zarośnięta była dżunglą, wokół niej zaś rezydowała garstka mnichów i chłopów. Nikt z rezydentów świątyni i jej okolic nie pamiętał już, skąd i z jakiego powodu świątynia się tam wzięła, kim byli jej budowniczy ani jak dawno powstała. Sądzono, że zbudował ją w jeden dzień jakiś heros czy bóg, a nawet przypuszczano, że świątynia sama spontanicznie się zbudowała.


To dobry moment na refleksję o tym, do czego prowadzi cofnięcie kulturowe i jak zatrważającym jest, gdy człowiek próbuje wyjaśnić niezrozumiałe dla siebie fakty. Angkor Wat wznieśli przecież zwykli ludzie w zaledwie kilka dekad. W tym samym czasie w Europie stawianie pojedynczych zamczysk i katedr trwało nieraz ponad sto lat. W istocie Mouhot nie odkrył Angkor Wat, lecz przyczynił się do jego popularyzacji na Zachodzie. Już pierwsi badacze europejscy w drugiej połowie XIX w. wysnuli przypuszczenie, że obiekt tak niezrównanych rozmiarów musiał być otoczony niesłychanie rozległym miastem. Dopiero na początku XXI w. miało się okazać, że stolica uczonych francuskich, XIX-wieczny Paryż, nie dorównywała jeszcze wielkością khmerskiej metropolii sprzed siedmiuset lat.


 

Protektorat francuski


Zainstalowany przez Syjam na tronie Kambodży król z dynastii Norodom w 1863 roku poprosił o pomoc Francuzów kontrolujących tzw. Francuskie Indochiny. Francuzi mieli rozległe kolonie w Azji Południowo-Wschodniej, co osiągnęli głównie podstępem, korupcją i manipulacjami przy lokalnych dynastiach rządzących.


Królestwo Khmerów zostało częścią protektoratu francuskiego i było administrowane jako część Francuskich Indochin od 1867 do 1953 roku z przerwą jedynie na kilkuletnią okupację japońską w czasie II wojny światowej. Obecność francuska w kraju Khmerów obrosła w wiele kontrowersji.


Nie ma powodu taić, że wciąż trwa spór o to, czy Kambodża była kolonią, czy protektoratem francuskim. Wokół zagadnienia kłębią się ciężkie uczucia i próby negacji oficjalnej wersji przeciwnika. Strona francuska lubi akcentować niedocenione wsparcie, bez którego kraj Khmerów zostałby zgnieciony przez sąsiadów. Khmerzy zaś widzą wyzysk, wywiezienie dziedzictwa materialnego, a także przyczynienie się do brutalnego rozwarstwienia społecznego.


Wielu Khmerów przekonywało mnie, że choć formalnie kraj ich stał się protektoratem, w rzeczywistości był przez Francuzów wyzyskiwany niczym kolonie. Po francuskiej myśli zaś należałoby uznać, że kolonizator wchodzi na okupowane terytorium bez pytania, Kambodża zaś sama wystąpiła z prośbą o protekcję przed innym potencjalnym kolonizatorem. Khmerzy znów chcą to widzieć tak, że rezultat jest ten sam, a jedynie środki nieco odmienne i w ostateczności sprawa sprowadza się do różnicy na papierze.


Znajomi z pewnych kręgów, których reprezentowanie zobowiązuje do pozostawania w zgodzie z kanonami politycznej poprawności, prywatnie, przy lampce wina, mieli bardziej przyziemne refleksje. Jak mówią – protekcja była mniejszym złem. Kambodża stała się tak słabą, iż nie mogła dłużej radzić sobie z naciskami sąsiadów. Poproszono o protekcję kolonizatora Wietnamu (Francję), aby uniknąć pogorszenia sytuacji i zajęcia kraju przez odwiecznego wroga, Syjam.